Ponoc wszystko co dobre kiedyś się kończy - nastał także i kres mojej podróży. Powrót z Varanasi trwał bite dwie doby, a dzięki uprzejmości indyjskich kolei (wyrażącej się w 9 godzinnym opóźnieniu naszego pociągu do Agry) zostaliśmy przy okazji byc może pierwszymi turystami którzy odwiedzili to miasto nie oglądając Taj Mahal'a. Co tam - będzie jeden powód więcej aby kiedyś tu wrócic. Od kilku godzin jestem już w domu. Chciałem podziękowac Wam wszystkim za wsparcie, dobre słowo i za to że tak często daliście mi odczuc że jesteście całkiem blisko. Tym, których nie dane mi będzie zobaczyc w najbliższych dniach chciałbym ponadto życzyc dobrych, spokojnych i przede wszystkim prawdziwie przeżytych świąt Bożego Narodzenia. Do zobaczenia już wkrótce!
J a ś
sobota, 20 grudnia 2008
czwartek, 18 grudnia 2008
Varanasi
I znowu Indie. Dwa dni w Varanasi - świętym mieście hinduizmu. Życie płynie tu innym rytmem.
Symbole Indii.

Rytualna kąpiel w Gangesie ponoć zmywa grzechy i poprawia karmę. Nie skorzystałem.

Puja o zachodzie słońca.

Stosy płoną tu dzień i noc. Jedni odchodzą...



... inni czekają.


Wedle niektórych święci mężowie.Z oczu różnie im patrzy.



Alfa i Omega po hindusku.

Z dala od Ghat życie toczy się zwykłym rytmem.

Posiłek o poranku.

Przyczajony tygrys.
Symbole Indii.

Rytualna kąpiel w Gangesie ponoć zmywa grzechy i poprawia karmę. Nie skorzystałem.

Puja o zachodzie słońca.

Stosy płoną tu dzień i noc. Jedni odchodzą...



... inni czekają.


Wedle niektórych święci mężowie.Z oczu różnie im patrzy.



Alfa i Omega po hindusku.

Z dala od Ghat życie toczy się zwykłym rytmem.

Posiłek o poranku.
Przyczajony tygrys.
Z Pokhary do Chitwan
Ostatnie chwile w Pokharze. Zachód słońca nad jeziorem Phewa.


"Pencil cookies ten rupies one thousand rupies?"



Ot i dzika kura. 
Inne zaobserwowane. Drabiniarz.
Gospodarka wodna.


"Pencil cookies ten rupies one thousand rupies?"

W autobusie. Ten kolega robi za sygnalizator zbliżeniowy - komunikacja z kierowcą następuje za pomocą gwizdu (miarowy gwizd - wszystko gra, coraz krótsze gwizdy - niebezpiecznie blisko jakiejś przeszkody).

Park narodowy Chitwan przypomina duże, bardzo duże zoo. Zwiedzamy ze słonia (wiem, że słonia nie widać, ale na nim naprawdę mocno trzęsie a i trudno jakąś jego ciekawą część uchwycić)...

...z wody...


I na lądzie. Przerwa w ekscytującym tropieniu dzikich kur.
Ot i dzika kura.

Inne zaobserwowane. Drabiniarz.
Gospodarka wodna.piątek, 12 grudnia 2008
Droga do Annapurny
Ośmiodniowa wyprawa przez góry, doliny i rwące potoki. Niezapomniane krajobrazy i moc nowych znajomych.
Życie w górach.


Nawadnianie pól po nepalsku.

Proste zasady lokalnego ruchu ścieżkowego - zwierzęta mają pierwszeństwo.

Dach świata zasługuje na swoją nazwę.


Szybko zmieniały się warunki pogodowe - za dnia kąpanie się w słońcu, wieczorami pożądne przymrozki. Przy okazji miło mi zaprezentować najnowszy krzyk mody wśród trekkerów - śpiwór i poduszkę z kolekcji "pimp my bed".


Annapurna zdobyta, a przynajmniej jej południowa baza wypadowa. Wbrew pewnym obawom organizm dość dobrze zniósł nocleg na wysokości 4.130m npm.

Himalaje urzekają. Machhapuchhre (Fishtail) i Annapurna I skąpane w słońcu.



Ponad chmurami.


Nie tylko my marzniemy.

Dzieciaki w górach wydają się poważniejsze.
Życie w górach.


Nawadnianie pól po nepalsku.

Proste zasady lokalnego ruchu ścieżkowego - zwierzęta mają pierwszeństwo.

Dach świata zasługuje na swoją nazwę.


Szybko zmieniały się warunki pogodowe - za dnia kąpanie się w słońcu, wieczorami pożądne przymrozki. Przy okazji miło mi zaprezentować najnowszy krzyk mody wśród trekkerów - śpiwór i poduszkę z kolekcji "pimp my bed".


Annapurna zdobyta, a przynajmniej jej południowa baza wypadowa. Wbrew pewnym obawom organizm dość dobrze zniósł nocleg na wysokości 4.130m npm.

Himalaje urzekają. Machhapuchhre (Fishtail) i Annapurna I skąpane w słońcu.



Ponad chmurami.


Nie tylko my marzniemy.

Dzieciaki w górach wydają się poważniejsze.
Subskrybuj:
Posty (Atom)









