Nie do końca udana próba dotarcia na wschód słońca na Nandi hills. Chwila medytacji nad porażką.
środa, 29 października 2008
Diwali
Nie do końca udana próba dotarcia na wschód słońca na Nandi hills. Chwila medytacji nad porażką.
sobota, 25 października 2008
piątek, 17 października 2008
Indie
Podobnie jak w Indonezji, stosy śmieci zalegają tu na ulicach. Poniżej recycling po hindusku.
Pomimo wspaniałej atmosfery szybko ewakuowałem się do Mysore - w Bangalore niespecjalnie jest co oglądać.
Pałac Maharadży w Mysore. Po ogłoszeniu niepodległości urzędujący Maharadża został wybrany pierwszym gubernatorem.
Poza pałacem także samego Maharadzę można tu podziwiać niemal na każdym rondzie. Wieczorami oświeca swoim blaskiem szczęśliwych byłych poddanych.
A to właśnie byli poddani. Przy okazji dowiedziałem się, że trawnik można zamiatać.
I na zakończenie typowe skrzyżowanie w indyjskim mieście. Pan policjant stoi sobie cały dzień w budce i stamtąd wspomaga, obsługuje albo też zastępuje sygnalizację świetlną.
Terima kasi!
A to właśnie najlepsi ludzie pod indonezyjskim słońcem. Na rękach taty Szkrab Baobab.
sobota, 11 października 2008
Centralna Jawa
Przechadzka po Dieng Plateau. Uprawiają tu ziemniaki i kapustę - prawie jak w domu, tylko 2,5 tys. metrów wyżej.
Wschód słońca na Merapi. Niemal 36 godzin bez snu w pełni zrekompensowane.
Hostel w Jogjakarcie. Po dniu pełnym wrażeń każdy wypoczywa, jak potrafi.
sobota, 4 października 2008
Idul Fitri
Z wujem na wysypisku, które stało się lokalizacją (architektoniczną).
Tradycyjnie w drugi dzień świąt 250 milionów indonezyjczyków wyrusza by odwiedzić wszystkich krewnych i pobratymców. Ewakuacja na Puncak i schronienie wśród pól herbacianych.
Wulkan Gede, około 3 tys. metrów nad poziomem morza. Narastający odór siarkowodoru informuje, że szczyt już blisko.
Droga na szczyt. Gorące źródła i szmaragdowe jezioro.
Pangrango. Też wulkan, tyle że wygasły.
I jeszcze ciekawostka na zakończenie. Znajomość polskich realiów przez indonezyjczyków nie przestaje mnie zaskakiwać...
