piątek, 26 września 2008

Bali

5 dni na wyspie Bali. Nie wiem jak ująć moje wrażenia w kilku słowach - są tam miejsca przepiękne i koszmarnie kiczowate, są pustkowia i plaże przepełnione, że aż strach. A jednak trochę żal było wyjeżdzać.

Balijskie krajobrazy.




O wschodzie słońca na morzu...

... i 2 tysiące metrów wyżej.

W kwestii kiczu - indonezyjczycy mają niezaprzeczalny talent do budowania tak tragicznych "pomników", że zyskały one wśród moich znajomych zasłużone miano horror monuments. Poniżej jeden przykład rodem właśnie z Bali, reszty wam oszczędzę.

sobota, 20 września 2008

Puncak

65 kilometrów od JKT mieści się wioska Tugu, i słynąca z przedniej kuchni przełęcz Puncak pass - stragany ustawione wzdłuż drogi, krzewy herbaciane i drzewa cynamonowe w otoczeniu majestatycznych wulkanów.

Widok na Puncak.


Udało mi się namierzyć lokalnego drwala. Poszukiwania słynnej praczki wciąż trwają...



Miejscowi utrzymują się z czego się da, między innymi z kłusownictwa. Uwolnienie dwóch ptaszków uwięzionych w siatce rozpiętej wzdłuż mało uczęszczanej, wytyczonej jeszcze przez holendrów ścieżki kosztowało nas około 1 usd. Pan kłusownik wyglądał na zadowolonego z zarobku.


W Indonezji wszystko jest albo małe, albo olbrzymie. Nic pośredniego. Poniżej mały las.

Więcej zdjęć z Puncak'a na blogu Asi i Damiana - http://sztukmistrz.blogspot.com/

piątek, 19 września 2008

Kampung

Jalan jalan w kampung, czyli lokalnych slumsach. Bule masuk kampung!

Trójkolorowe szachy.


Spider man.

środa, 17 września 2008

JKT klimaty

Eskapada po Dżakarcie trwa. Nawiązałem pierwsze kontakty z lokalną społecznością...


... podstawowym środkiem transportu w mieście są Kopaja. Poniżej wizualizacja deski rozdzielczej.



I jeszcze krótka lekcja historii po indonezyjsku. Ciekawe ile my wiemy o ich przeszłości?

wtorek, 16 września 2008

JKT lifestyle

I już w Dżakarcie. Styl życia nieco odbiega od europejskiego.

W samo południe - przerwa w pracy.

Sztuka kompromisu, czyli jak pogodzić wymogi zachodniego żołądka z Ramadhanem. Szczelne zasłony skrywają jedzących przed wzrokiem pobożnych muzułmanów...

Ali


Zamieszczam obiecane zdjęcie. Kenijczyk zowie się Ali, i jak widać na załączonym obrazku raczej na kenijczyka nie wygląda... ma natomiast brata w Bangalore, co się bardzo miło składa, jako że jest to pierwsze indyjskie miasto do którego się wybieram.

niedziela, 14 września 2008

Dubai

... drugi przystanek w drodze do JKT. Lotnisko daje rade, dosc zabawne klimaty, wszyscy spia na podlodze (wygodna wykladzina - sprawdzilem), gromadka tu gromadka tam. Jakis sympatyczny kenijczyk uzyczyl mi laptopa, chyba zachecony kakaowa princessa ktora go poczestowalem. Pykniemy sobie zaraz fotke ktora moze uda mi sie pozniej zamiescic.

Usciski!